Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 kwietnia 2012

Apteczka

      Mamy Wtorek 10 Kwietnia 2012, godz po 21. Po dwudniowym, świątecznym obżarstwie i znów dość długim okresie nie pisania, uważam ten moment za idealny na skrobnięcie paru słów na temat jednego z elementów obowiązkowych wyposażenia każdego domu.
     Małą białą - albo raczej brudno-szarą, zdewastowaną szafeczkę ze szklanym okienkiem znalazłem u rodziców w garażu. Wisiała na ścianie, zdezelowana i bez pomysłu na jakiekolwiek przeznaczenie. No cóż, mebelek 30x40x15 nie należy raczej do najpojemniejszych. Nadałby się co najwyżej na klucze do drzwi. Jednak tych parę deseczek z szybką miało w sobie jakiś urok, co spowodowało we mnie chęć posiadania jej. I tak zniszczona szafeczka z resztkami czerwonej farby na szybie znalazła się w Smugach, gdzie jak wszystkie nasze starocia czekała dłuższą chwilę na "kapitalkę", nadanie jej smugowego klimatu oraz znalezienie przeznaczenia. Po tych zabiegach w naszej kuchni zawisł mebel obowiązkowy tj.apteczka.









sobota, 18 lutego 2012

Pierwsze koty za płoty...

   Marzyły mi się od dawna, ale nie było chętnych do ich uszycia. Odpowiedni materiał wpadł mi ręce przypadkiem.  Potrzebna była maszyna... Nowe strasznie drogie...
   U Mamy stał stary Łucznik, na którym wiele lat temu szyłyśmy z przyjaciółką bluzki (oczywiście nigdy ich nie założyłyśmy hehehehe). Maszyna kilka razy była naprawiana, ale wciąż plątała nitki. Postanowiłam dać jej ostatnią szansę. "Naprawiacz" wycenił naprawę na 100 - 200 zł.  Dużo - jeszcze trochę i byłaby nowa maszyna...
   Przeszukałam internet i znalazłam. Wystarczyło wyregulować naprężenie nitki górnej i w bębenku i.... I śmiga!  Zaoszczędziłam na naprawie, przyda się na igły :)


   Firaneczki z falbanką pod kuchenne blaty, nie licząc serduszek na choinkę, są moim debiutem. Długo zastanawiałam się jak je uszyć i tu z pomocą przyszedł internet:)
   Metodą prób i błędów klarowały się moje wyobrażenia.

 









   Miały być odrobinę romantyczne, koniecznie z falbanką i koronką... Pasują do murków i klimatem do kuchni...
Efekt mnie zadowala, choć mogłyby być odrobinę dłuższe...

   Uszyły się jeszcze zasłony, pokażę je innym razem, a w kolejce do uszycia czekają jeszcze poduszki na krzesła...

***

Dziękujemy za odwiedziny i życzymy słonecznej niedzieli!